Najbliżej był Igor Fojcik w 4. sezonie Ninja Warrior Polska (zobacz: Historyczny finał! Igor Fojcik Last Man Standing Ninja Warrior Polska 4 ). Droga do finału była różna. 6 z 24 finalistów awansowało tam bezpośrednio, wygrywając rywalizację na Power Tower i zdobywając “Złoty Bilet”. "Teraz weekend, dla mnie to zawsze czas spędzony z rodziną, no chyba że są zawody odpoczynek i wlatujemy w nowy tydzień z dokręconą śrubką" - napisał Kewin Żwirowicz - Street Workout A jakie Wy fot. mat. prasowe. W finale piątej edycji Ninja Warrior w czołówce było najwięcej przedstawicieli z Trójmiasta. Jan Tatarowicz zajął drugie, Mateusz Skrodzki trzecie, a Sebastian Cecot piąte miejsce. W telewizyjnym programie Polsatu ponownie zwyciężył Igor Fojcik z Rybnika, który otrzymał 15 tysięcy złotych. Wspinanie na czas po 21-metrowej linie to główna konkurencja zawodów Tartak Ninja Challenge, których współorganizatorem jest Igor Fojcik, najlepszy zawodnik 4. sezonu Ninja Warrior Polska. Swoich sił będzie również można spróbować na 6-metrowej Krzywej ścianie. Tartak Ninja Challenge to zawody we wspinaczce na czas po 21-metrowej TARTAK NINJA CHALLENGE za nami. W #Jejkowice z inicjatywy Igor Fojcik - ninja, wspinacz, zwycięzcy tegorocznej edycji Ninja Warrior Polska oraz kolegi Igor Fojcik, zwycięzca „Ninja Warrior Polska 5”; fot. Polsat. Rozrywkowy program „Ninja Warrior Polska 5” nadawany był w Polsacie we wtorki o godz. 20.05, w okresie od 1 marca do 12 . Igor Fojcik to utalentowany i utytułowany sportowiec, który nie był znany w środowisku Ninja oraz OCR, aż do czasu emisji czwartego sezonu Ninja Warrior. Jego wygrana, a dokładnie zdobycie tytułu Last Man Standing, była dużym zaskoczeniem, lecz ponowne zdobycie tego tytułu w jednym z najmocniej obsadzonych sezonów możemy określić sensacją. Zapraszam do zapisu rozmowy z tym niesamowitym sportowcem. Rozmowa będzie przede wszystkim o Ninja Warrior Polska, a dla osób ciekawych bliżej poznać sylwetkę Igora, zapraszam do wywiadu sprzed pół roku. -> Sylwek Photo, Ninja Witaj ponownie Igor :)Igor: Cześć!P: Tak jak ostatnio zacznę oczywiście od ogromnych gratulacji. Do tej pory byłeś jedynym polskim zawodnikiem, który miał szansę podjąć się zdobycia legendarnej Góry Midoriyama. Teraz dodatkowo jesteś jedynym zawodnikiem w Polsce z dwoma tytułami Last Man Standing i to z rzędu. Co to dla Ciebie znaczy?Igor: Dzięki! Ooj… dobre pytanie. Myślę sobie, że muszę być całkiem dobry w tej zabawie i pomimo jej loteryjności chwilowo złapałem Tak sobie myślę, że wygrana w poprzednim sezonie była zaskakująca, był to jednak sezon nastawiony przede wszystkim na wyłonienie nowych twarzy i to się udało. Z kolei obecny sezon był dodatkowo najmocniej obsadzonym od początku istnienia Ninja Warrior w Polsce. Pomimo tego znów wygrywasz. Jakie to uczucie?Igor: Cieszę się, że tak się stało. Po prostu się tym bawiłem i przy okazji wygrałem dwa razy. Mówię raczej o formie zabawy i robię to z pełną premedytacją. Bo oprócz rywalizacji sportowej jest to również telewizyjne show, co niewątpliwie trzeba brać pod uwagę. Mimo to lubię wygrywać, jestem tam gdzieś w środku zawodnikiem i podwójne zwycięstwo smakuje bardzo Odkładając na chwilę skromność na bok, powiedz, ale tak szczerze, czy ta ponowna wygrana oznacza, że jesteś najlepszym zawodnikiem Ninja w Polsce? Masz najlepsze przygotowanie, a może najwięcej szczęścia? :)I: Ninja Warrior to mix umiejętności, psychy i szczęścia. Patrząc na statystykę, można powiedzieć, że na ten moment miałem tych trzech rzeczy najwięcej. Arytmetyka jest po mojej stronie w programie, czy to oznacza, że jestem najlepszym ninja? Nie, ale pewnie mieszczę się w W finale nie było przypadkowych osób. Zawistowski, Bandosz, Kasprzyk, Murawski, Grochoła, Skrodzki... mógłbym tak długo wymieniać. Czy znałeś tych zawodników wcześniej? Czy ich obecność była dla Ciebie bardziej stresująca czy motywująca?I: Michała Grochołę (znanego też jako Latający Borsuk - przyp. red.) poznałem przed programem, resztę chłopaków poznałem podczas piątej edycji. Ogólnie nie należę do osób, które się przesadnie stresują, szczególnie kiedy fundamenty pozwalają mi na odrobinę pewności siebie. W Ninja Warrior jest mega klimat, uczestnicy są nastawieni przyjacielsko i wszystkich polubiłem. Mimo wszystko ostatecznie mierzymy się z torem. Zawodnicy dopingują się Czy mógłbyś opowiedzieć czym różniła się ta edycja od poprzedniej?I: Przede wszystkim piąty sezon był większym wyzwaniem. Czułem, że w najlepszym wypadku powtórzę swój wynik. Ostatecznie jestem bardzo zadowolony z tego, jak sobie psychicznie Jak wiemy sezon czwarty i piąty kręcone były w odstępie dosłownie kilku dni . Czy to jakoś wpłynęło na Ciebie? Czułeś zmęczenie po wcześniejszych nagraniach?I: Tak, wpłynęło. Czułem się zmęczony fizycznie i psychicznie. To nie była ta sama Przeszkoda, która w finale zrobiła przesiew absolutny to “kołowrotek”. To było coś czego nie było okazji/możliwości przećwiczyć wcześniej . Ty jednak zdołałeś ją pokonać. W czym tkwił sekret? Żelazny chwyt? Ułożenie/praca nóg? Czy jeszcze coś innego?I: We wspinaniu istnieje pojęcie ,,najczystszego stylu” odnosi się do drogi wspinaczkowej pokonywanej pierwszy raz bez jej znajomości. O przejściu ,,Flash” mówimy przy pierwszej próbie, ale wcześniej oglądaliśmy ruchy i znamy patenty. W Ninja Warrior mamy do dyspozycji testerów, którzy budują nam perspektywę na przejście toru. Kiedy ma się tylko jedną próbę, najważniejsza jest dobra wizualizacja, czucie ciała i wejście ,,all in”, kiedy nasze nogi oderwą się od bezpiecznej Igor, powiedz dlaczego tym razem nie udało się dotrzeć do Góry Midoriyama?I: Nie miałem wypracowanej idealnej powtarzalności na przeszkodzie (flying bar - przyp. red.). Zadziałała statystyka, w czwórce weszło, a w piątce Mija równe pół roku od naszej ostatniej rozmowy, czy coś się zmieniło u Ciebie od tego czasu? Jak zwycięstwo w czwartym sezonie wpłynęło na Twoje życie?I: Trochę się w moim życiu zmieniło. Na pewno jestem bardziej rozpoznawalny i pojawiły się propozycje współpracy, których wcześniej nie było. Większość planów zrealizowałem, prowadziłem szkolenia, treningi. Ostatnio moje plany rewiduje kontuzja nadgarstka, więc jestem bardziej HoliCenter Mikołów, warsztaty z IgoremP: Czy przybliżysz nam temat Twojej kontuzji?Jakie są rokowania dotyczące powrotu do pełnej sprawności?I: Historia jest mało ciekawa, więc zacznę humorystycznie od cytatu, który nabrał dla mnie nowego znaczenia podczas pobytu w szpitalu. ,,Nie ma takiego bólu pacjenta, którego lekarz by nie wytrzymał”. To chyba już coś może podpowiedzieć ;) Zaczęło się dość niewinnie od upadku na rękę. Później okazało się, że potrzebna jest operacja, bo całkowicie poszło więzadło księżycowato-łódeczkowate. Niestety podczas operacji doszło do zakażenia gronkowcem i powrotu do szpitala. Kiedy już ręka dawała oznaki poprawy, okazało się, że bakterie nie zostały do końca wyplenione. Ciąg dalszy jeszcze nie został napisany. Trochę to potrwa, trzeba cierpliwości. P: Igor, bardzo dziękuję Ci za rozmowę i życzę szybkiego powrotu do pełni sił. Na sam koniec jeszcze tylko zapytam czy masz w planach kolejne występy w Ninja Warrior?I: Dzięki! Dokładnie tak. W kolejnych miesiącach moim priorytetem jest wyleczenie kontuzji. Od dyspozycji mojej ręki/nadgarstka będzie zależeć mój start w kolejnej edycji NWP. Na pewno chciałbym wystartować. Myślę, że są szanse na wygranie całego programu. Jeżeli będzie mi dane się do niego przygotowywać, to postawię na trochę treningu przeszkodowego i więcej pracy na treści w tym artykule były dla Ciebie przydatne i sprawiły, że masz ochotę wesprzeć moją twórczość, możesz to zrobić wspierając mnie kawą. Przyda się, większość tekstów powstaje w nocy :). Z góry dzięki za wsparcie i do zobaczenia na zawodach. Zwycięstwa Ninja Warrior Polska zaprosił do rywalizacji zawodników do Jejkowic Daniel Wojaczek To była pierwsza taka impreza w Polsce! Na terenie tartaku Hajduczek w niewielkich Jejkowicach odbyło się Tartak Ninja Challenge, czyli sprawdzian formy i sprawności dla tych, którzy mają w sobie coś z legendarnych wojowników ninja. Impreza współorganizował Igor Fojcik z Rybnika, który niedawno wygrał polsatowskie show „Ninja Warrior Polska”. Na tartaku, gdzie zalegają tony drewna, tnie się deski, przygotowuje dachową więźbę, tym razem zaroiło się od ludzi, którzy w niezwykłym sprawdzianie chcieli sprawdzić swoją siłę, wytrzymałość i sprawność. Na ustawionym na terenie tartaku żurawiu zawisła 21-metrowa lina, na którą niczym wojownicy ninja wspinali się uczestnicy challengu. Imprezę wspólnie organizowali dwaj panowie – Michał Hajduczek, właściciel tartaku w Jejkowicach oraz Igor Fojcik, ninja, który niedawno zaistniał w telewizyjnym show. ZOBACZCIE ZDJĘCIA- Z Igorem poznaliśmy się kilka lat temu, kiedy w kopalnianym budynku po kopalni Rymer w Rybniku działało jeszcze centrum wspinaczkowe Cechownia. Razem się tam wspinaliśmy. Potem Igor na jakiś czas wyjechał, teraz wrócił i mamy zamiar razem robić tego typu imprezy, tutaj u nas – mówi Michał Hajduczek. Umieszczona na wysokości ponad 20 metrów lina, to była ta atrakcja, z którą w telewizyjnym programie mierzył się Igor Fojcik. Musiał wspiąć się na szczyt tzw. góry Midoriyama. Igor zrobił to, ale nieco przekroczył w programie wyznaczony na to zadanie czas. Na górę miał dotrzeć w 25 sekund. Po emisji show w mediach wspominał, że o ile z wspinaczką radzi sobie znakomicie, to niestety, na wspinaczki na taką wysokość nie miał gdzie wcześniej trenować. Dlaczego kolega z ścianki wspinaczkowej nie zawiesił mi liny na żurawiu wcześniej? - Nie pomyślałem o tym, zresztą w zakładałem, że będę miał na to zadanie 45 sekund, co jest do zrobienia (ostatecznie telewizja zdecydowała się skrócić czas wejść do 25 sekund – red). Teraz, skoro stwierdziłem, że zgłoszę się znów do kolejnej edycji programu, muszę ostro trenować i stąd ten challenge na tartaku – mówił Igor. Uczestnicy imprezy w Jejkowicach mogli też podciągać się na miejscu na drążku, spróbować swoich sił w wybieganiu na krzywą ścianę. Imprez przyciągnęła śmiałków z całej Polski. Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera Rybniczanin, Igor Fojcik po raz drugi z rzędu powalczy o wygraną w ekstremalnym show telewizji Polsat - Ninja Warrior Polska. W poprzedniej edycji trener personalny jako pierwszy w polskiej edycji programu przeszedł tor przeszkód w całości. Wspiął się nawet na Górę Midoryama, ale niestety po czasie, przez co przypadł mu tytuł Last Man Fojcik znów wystąpi w Ninja Warrior Polska. Rybniczanin po raz drugi zmierzy się z torem przeszkód ekstremalnego show telewizji PolsatNajnowsza edycja show telewizji Polsat - Ninja Warrior Polska - znów będzie miała swój rybnicki akcent. Z torem przeszkód po raz kolejny zmierzy się pochodzący z Rybnika, Igor Fojcik, który okazał się bezkonkurencyjny, w ostatniej, czwartej edycji tym, że będący na co dzień trenerem personalnym rybniczanin stanie w szranki z torem przeszkód, Igor Fojcik informował już jakiś czas temu w swoich mediach społecznościowych. Teraz potwierdza to telewizja Polsat emitująca Fojcik na ekranie telewizorów zaprezentuje się we wtorek, 8 marca. Emisję programu zaplanowano jak co tydzień, na godzinę 20:05. W nowej, piątej edycji programu na rybniczanina czekają nowe że w minionej odsłonie ekstremalnego show, Igor Fojcik został nie tylko jego zwycięzcą. Jako pierwszej osobie w Polsce rybniczaninowi udało się od A do Z przejść tor eliminacyjny, a także finałowy. 21-letni trener personalny zdołał nawet wspiąć się na ostatnią z przeszkód - tzw. Górę Midoryama - co zrobił jako dziesiąta osoba na czas, w jakim znalazł się na jej szczycie znacznie przekroczył dopuszczalny limit. Stało się to również powodem kontrowersji. Telewidzowie i sympatycy Igora Fojcika zwracali uwagę, że sztucznie zaniżony limit czasu uniemożliwił zdobycie najlepszy zawodnik, któremu z powodu przekroczenia czasu przypadł tytuł Last Man Standing zaznaczał, że zmieścić się w 25 sekundach było nie sposób, a on osobiście był przekonany, że czasu będzie więcej. O jego skróceniu rybniczanin dowiedział się dopiero w momencie, gdy przygotowywał się do wejścia na szczyt ostatniej przeszkody. Igor Fojcik znów wystąpi w Ninja Warrior Polska. Rybniczanin... Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera Fot. Polsat/ Maciej Piórko) Igor Fojcik na co dzień jest trenerem personalnym, jak podkreślił w rozmowie z naszym reporterem Przemkiem Niedźwieckim, na pewno mu to się przydało. Radio 90: Igorze jesteś w wielkim finale 4. edycji Ninja Warrior Polska, opisz swoją dotychczasową przygodę z tym programem. Igor Fojcik: Podczas eliminacji uzyskałem najlepszy czas i dzięki temu awansowałem jako jedna z dwóch osób do „Power Tower”, czyli wyścigu na 12 metrach, gdzie rywalizowałem bezpośrednio z jednym przeciwnikiem. W tym przypadku był to Leon Powałka. Ten wyścig również wygrałem z czasem 1,25 min. Fot. Polsat/ Maciej Piórko Radio 90: Co teraz? Igor Fojcik: Wygranie w „Power Tower” było ważne, bo dzięki temu ominąłem tor półfinałowy. Nie mogłem skosztować samych przeszkód na torze, ale dzięki temu bezpośrednio awansowałem do finału i jest pewne, że 12 października wystartuję w odcinku finałowym. Pojawię się tam razem z 23 pozostałymi zawodnikami. Fot. Polsat/ Maciej Piórko Radio 90: To jest ciężki tor, jak uważasz? Igor Fojcik: Jest to tor jak najbardziej ciężki, myślę, że tutaj wiele rzeczy się złożyło na to, że poszło mi dobrze. Te wszystkie dyscypliny, jakie do tej pory uprawiałem, zgrały się ze sobą na torze Ninja Warrior Polska i pomogło mi osiągnąć dobry wynik. Wcześniejsze edycje pokazały, że zapraszani są najsprawniejsi ludzie w Polsce. W odcinku, w którym występowałem, miałem najlepszy czas i jestem bardzo zadowolony. Tor w tym programie też jest bardzo loteryjny i np. przy przeszkodzie nr 3 „tańczące kamienie” nie ma się pewności, czy się nie spadnie, czy się noga nie zawaha. Ja zaryzykowałem i dzięki temu, że zaryzykowałem i awansowałem dalej. Oprócz zwinności, sprawności ważne jest psychiczne nastawienie i to, żeby umieć sobie poradzić z emocjami, jak na razie mi się to też udało. Jestem trochę w szoku, bo to mój debiut i tym bardziej jestem podekscytowany i zadowolony. Fot. Polsat/ Maciej Piórko Radio 90: Teraz będziesz się jakoś specjalnie przygotowywał do rywalizacji w finale? Igor Fojcik: Cały czas trwają przygotowania, moje treningi są trochę podporządkowane pod program, ale tak naprawdę nie schodzę od stałej rutyny treningowej. Liczę na dobry występ w finale, na pewno dam z siebie wszystko. Korzystając z okazji, chciałbym podziękować wszystkim osobom, które mnie wspierają, jest to dla mnie bardzo pomocne i jestem im niesamowicie wdzięczny. Przypomnijmy, finał 4. edycji Ninja Warrior Polska 12 października w programie Polsat. Czytaj także: „Teraz muszę postawić wszystko na jedną kartę”. Kacper Lipski wystąpił w Ninja Warrior Polska Dawid Jarząbek z Rybnika doszedł do półfinału Ninja Warrior Polska Sabina Szewczyk wystąpiła na festiwalu w Opolu. Dziołcha z Rydułtów zaśpiewała w koncercie „Debiuty” Po emocjonującym finale to Igor Fojcik – niezwykle skromny trener personalny z Rybnika, po raz drugi w historii okazał się najlepszym zawodnikiem programu „Ninja Warrior Polska”! Choć nie zdobył Góry Midoriyama to i tak jest prawdziwym zwycięzcą! 25-latek wywalczył tytuł tytuł Last Man Standing i 15 tysięcy złotych. Czy zwycięstwo smakuje dokładnie tak samo jak za pierwszym razem? – Nawet lepiej! Bardzo się cieszę, ale wygląda na to, że to jeszcze nie koniec! Do trzech razy sztuka! – zapowiedział. Za nami finał V sezonu „Ninja Warrior Polska”. W Arenie Gliwice dwudziestu czterech zawodników z całej polski walczyło o tytuł pierwszego polskiego Wojownika Ninja oraz nagrodę główną – 150 tysięcy złotych! Na finalistów czekały trzy arcytrudne tory przeszkód oraz ostatni etap, Góra Midoryiama. – To nie jest tor to jest potwór – posumował komentator Jerzy Mielewski, gdy nowa przeszkoda – kołowrotek, wyeliminowała z gry aż 10 zawodników. Pierwszy tor finałowy ukończyło jedynie dwóch sportowców – Igor Fojcik i Jan Tatarowicz. – To najtrudniejszy tor jaki był w Europie do tej pory, ale to dlatego, że polscy zawodnicy reprezentują najwyższy europejski poziom! – podkreślił komentator Łukasz „Juras” Jurkowski – a Igor Fojcik jest na czele tej listy! – dodał Jerzy Mielewski i miał rację! To 25-latek z Rybnika Igor Fojcik okazał się najlepszy! Zawodnik bez trudu pokonał pierwszy tor finałowy, nie miał również problemów ze stage’em drugim. Drobny błąd na ostatniej przeszkodzie przed Górą Midoryiama przekreślił jednak jego szanse na walkę o nagrodę główną – 150 tysięcy złotych. Potknięcie nie wpłynęło jednak na samopoczucie zawodnika – pozytywny, skromny i zawsze w dobrym nastroju Igor dopingował swojego rywala – Jana Tatarowicza. 21-latkowi nie udało się jednak dotrzeć aż tak daleko, jak Igorowi i wpadł do wody podczas wspinaczki na trzecim torze. Dlatego to właśnie Igor Fojcik po raz drugi z rzędu otrzymał tytuł Last Man Standing i czek na 15 tysięcy złotych! Czemu zawdzięcza swój sukces i pozytywne usposobienie? – No myślę, że głównie pomaga mi rodzina. Bliscy bardzo mnie dopingują, pomagają mi i są tu ze mną, także ciężko z takim wsparciem nie być pozytywnym! – odpowiada najlepszy zawodnik ninja w Polsce. Czy to oznacza, że do trzech razy sztuka i możemy czekać na występ Igora w kolejnej edycji sportowego show? – Góra Midoryama nie została jeszcze zdobyta, także będziemy walczyć z chłopakami i wszyscy pewnie będziemy się już przygotowywali. Do trzech razy sztuka!

ninja warrior polska igor fojcik